Strajk na poczcie: Nie ma szans na dostarczenie paczek i listów
fot. AG
Większość urzędów pocztowych w Małopolsce strajkuje. Nawet jeśli ktoś przyjmuje paczki i listy, to nie ma szans na ich dostarczenie do adresatów, bo nie ma komu ich rozwieźć. Tak źle nie było nawet w 2006 roku.
Strajkują kierowcy i listonosze, pracownicy okienek i osoby sortujące paczki oraz listy. W większości urzędów jest czynne jedno okienko.
- Siedzą w nim głównie osoby, które mają podpisane umowy na czas określony - zaznaczają związkowcy.
Tak jest m. in. na Poczcie Głównej w Krakowie. Zdezorientowani turyści i krakowianie nie kryją oburzenia.
- To skandal! Poczta powinna to była przewidzieć i uruchomić jakiś plan awaryjny - mówi pani Anna, która przyszła rano nadać firmową korespondencję.
Jaka jest skala strajku? Tego nie są w stanie oszacować ani związkowcy, ani dyrekcja poczty. Wiadomo natomiast, że na dostarczenie jakichkolwiek przesyłek nie ma dzisiaj większych szans, bo strajkują niemal wszyscy pracownicy transportu.
- Kierowcy nie wyjechali w teren - potwierdza Bartłomiej Kierzkowski rzecznik oddziału regionalnego Poczty Polskiej w Krakowie.
Jak dowiedziała się "Gazeta", na godz. 12 dyrektor regionalny zwołał sztab antykryzysowy.
- Zastanawiamy się, jak rozwiązać tą trudną sytuację. Na podanie konkretów jest jednak zbyt wcześnie - mówi Kierzkowski.
Pracownicy poczty domagają się podwyżek w wysokości 537 zł na etat z wyrównaniem od 1 stycznia tego roku. Dyrekcja Poczty proponuje 400 zł od sierpnia. Na takie rozwiązanie związkowcy nie chcą się jednak zgodzić.
hci, Gazeta Wyborcza Kraków












