Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

In Post nie oszukuje. Za to Poczta Polska przesadziła

in post, poczta polska

fot. AG

Absurdalne prawo zmusiło konkurentów PP do dociążania listów blaszkami. To nie koniec. Monopolista zgłosił do prokuratury oszustwo!!! Całe szczęście skandaliczna intryga nie wyszła

Krakowska prokuratura uznała, że prywatna firma In Post, konkurująca z państwowym molochem, dociążając listy metalową blaszką i biorąc za nie niższą opłatę niż Poczta, nie oszukuje, przejmując w ten sposób klientów Poczty - pisze Gazeta Wyborcza Kraków.

W artykule czytamy:

Chodzi o listy, które ważą mniej niż 50 gramów. Zgodnie z prawem pocztowym monopol na ich dostarczanie ma Poczta Polska. Inny operator może obsługiwać przesyłkę o takiej wadze, pod warunkiem, że zaproponuje cenę znacznie wyższą niż 1,35 zł (tyle kosztuje zwykły list obsługiwany przez Pocztę). Poczta tłumaczyła, że to rekompensata za to, że jako operator państwowy musi obsługiwać również mało rentowne obszary, do których nie docierają inni doręczyciele, bo im się to nie opłaca. Poczta swój monopol w tej dziedzinie zachowa do 2013 roku.

Sposób na monopol

Tymczasem In Post, prywatna firma, która swoje oddziały ma już w ponad 150 miastach kraju, znalazła sposób na przechytrzenie potentata. Do listów dołącza metalową blaszkę z logo i adresem swojej strony internetowej. Dzięki temu - jak twierdzi państwowy monopolista - przesyłka jest cięższa i prywatna firma może ją samodzielnie dostarczyć do adresata. Na dodatek, bierze za to tylko 1,1 zł, czyli ma konkurencyjną cenę.

Poczta postanowiła bronić swojego terytorium i zawiadomiła prokuraturę o oszustwie oraz narażeniu na stratę państwowego przedsiębiorstwa. Poczta w dużym stopniu żyje z dostarczania takich właśnie przesyłek.

In Post odpowiadał, że przesyłka to nie tylko jej zawartość, ale też opakowanie i zabezpieczenia. Więc powinny być liczone i ważone razem.

I podobnie uznała prokuratura, umarzając śledztwo. - Przesyłki przyjmowane przez Pocztę Polską oraz innych operatorów powinny być kwalifikowane w jednakowych warunkach, a więc przy obliczaniu masy przesyłki uwzględniać jej opakowanie jak i zabezpieczenie - stwierdziła prokuratura. Jej zdaniem nie ma mowy o oszustwie wobec Poczty jak i klientów. - Trudno wymagać, by listy dostarczane przez Pocztę były ważone z zabezpieczeniami i opakowaniem, zaś pozostałych operatorów bez nich - uzasadniła prokurator Krystyna Nowak-Imielska umorzenie śledztwa. Powołała się również na wyniki kontroli, jakie w prywatnej firmie przeprowadził Urząd Komunikacji Elektronicznej, który nie stwierdził, by In Post prowadziła działalność poza przyznanymi uprawnieniami.

Anna Streżyńska prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej: - Nasze stanowisko jest takie samo jak prokuratury. O przestępstwie nie ma mowy. Na całym świecie przesyłkę waży się z opakowaniem i zabezpieczeniami jako całość. Mamy tu jednak do czynienia z działaniem nakierowanym na obejście prawa. Ale taka sytuacja wynika z monopolu Poczty Polskiej. Każdy dzień pokazuje, że lekarstwem na taką sytuację byłoby uwolnienie rynku. Bo w przypadku monopolu nie ma też przecież mowy o uczciwej konkurencji.

Zażalenie Poczty

Poczta nie składa jednak broni. Zażaliła się na decyzję prokuratury. W przyszłym tygodniu zażalenie rozpatrzy sąd. Opór Poczty Polskiej nie dziwi, bo sytuację prywatnego dystrybutora polepsza strajk pocztowców. Według prezesa In Post Rafała Brzoski, z szacunkowych danych wynika, że zainteresowanie usługami jego firmy wzrosło w tym czasie o 300 procent, zaś obroty tylko w ciągu tego tygodnia o 1-1,5 miliona złotych. - Coraz więcej klientów instytucjonalnych i indywidualnych rezygnuje z usług Poczty Polskiej i rozpoczyna współpracę z prywatnymi operatorami. Już teraz firma świadczy usługi na rzecz instytucji finansowych, operatorów kablowych czy telekomunikacyjnych. Spółka współpracuje także ze spółdzielniami mieszkaniowymi w największych miastach w Polsce - twierdzi prezes Brzoska.

To skandal i brak wstydu. Jeśli sąd uzna, że In Post to oszuści a nie Poczta Polska, czytelnicy Wyhacza powinni wyjść na ulice!

Jarosław Sidorowicz, "Gazeta Wyborcza", bci

 

 

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane

Najczęściej czytane