fot. AG
Polska to taki kraj, w którym nie ma normalnego dostawcy usług pocztowych. Zdesperowanym ludziom zostaje kurier.
W jednym z blogów przeczytaliśmy:
Dalej czytamy, że sprzedawca wysłał list polecony ekspresowy, który miał iść 2-3 dni robocze. Pakiet trafił jednak do sortowni dopiero po 10 dniach. Próba interwencji w call center skończyła się jatką:
Dopiero wizyta w punkcie obsługi przyniosła skutek. Oczywiście okazało się, że paczki nie ma. Zbulwersowany klient napisał:
Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłem na Allegro zakupić adapter mocowania Canon EOS na gwint M42 z dandelionem, czyli chipem identyfikującym się jako obiektyw EF. Miałem do niego podpiąć obiektyw Tair 11A 135mm f/2.8 i mieć najdłuższe, manualne, tele. Miałem, ponieważ z powodu strajku pracowników Poczty Polskiej sprzedawca nie miał jak wysłać przesyłki standardową, sprawdzoną metodą: polecony priorytet. Chciał, w dobrej wierze, przyspieszyć cały proces by nie czekać do odwieszenia strajku i zdecydował się na alternatywnego operatora pocztowego InPost. To był błąd
Dalej czytamy, że sprzedawca wysłał list polecony ekspresowy, który miał iść 2-3 dni robocze. Pakiet trafił jednak do sortowni dopiero po 10 dniach. Próba interwencji w call center skończyła się jatką:
Nikt w call center nie podnosił słuchawki od godziny 10:00 do około 11:30, kiedy to wreszcie usłyszałem konsultantkę. Sypnęła szablonem, że mam złożyć reklamację Nawet nie spytała skąd, gdzie, po co, jaki numer Nic. "Złóż Pan i spadaj Pan." Ciekawe podejście do klienta. Postanowiłem sprawdzić co odpowiedzą jej koleżanki. Zadzwoniłem trochę później O zgrozo! Usłyszałem słowo-w-słowo tę samą formułkę reklamacyjną! Równie dobrze mogliby posadzić tam automat.
Dopiero wizyta w punkcie obsługi przyniosła skutek. Oczywiście okazało się, że paczki nie ma. Zbulwersowany klient napisał:
Firma InPost jest nowym graczem na rynku firm pocztowych/kurierskich czy jak by ich tam nie nazywać. Konkuruje głównie cenowo. Zasięg ma bardzo kiepski, bo opiewający tylko na większe miasta. Ceny, choć niższe niż w Poczcie Polskiej, to - jak widać - idące w parze z jakością. A tej praktycznie nie ma. O ile w przypadku monopolisty każdy zdążył się już przyzwyczaić do humorów pań z okienek i braku monitorowania paczek, o tyle dziwi mnie mocno brak jakichkolwiek chęci i nastawienia na klienta ze strony InPost.
Sądząc po tym, że InPost ma problemy z terminowością praktycznie od początku swojego istnienia nie można za całą sytuację winić Poczty Polskiej i jej strajku.
wow












