fot. AG
Wczoraj pisaliśmy o tym, jak to "96,4 procent firm turystycznych robi nas w konia". Dzisiaj przedstawiamy trzy główne grzechy biur podróży, napiętnowane przez kontrolę UOKiK.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził w 137 biurach podróży umowy podsuwane turystom do podpisu. Tylko pięć nie ukryło w umowach żadnych haków na klientów - pisze "Gazeta Wyborcza".
Za największe przewinienia biur podróży UOKiK uznaje to, że przyznają sobie więcej przywilejów niż klientom. Zarówno w przypadku wszelkich zobowiązań finansowych, kar czy odszkodowań, jak i realizowania lub nie zapisów umowy narzucają swoje rozwiązania, omijając prawo ze szkodą dla turystów:
1. Uchylanie się od odpowiedzialności. Biura uchylają się od odpowiedzialności za to, że nie zrealizowały umowy albo zrobiły to źle. Tego im nie wolno. Podobnie nie wolno wyznaczać górnej granicy ewentualnego odszkodowania. Organizator imprezy powinien przewidzieć różne okoliczności i o wszystko zadbać. Nawet jeśli korzystał z podwykonawcy (np. przewoźnika), nie może chować głowy w piasek, gdy coś nawali, tak jak w przypadku zakwestionowanego przez UOKiK zapisu: "Biuro nie ponosi odpowiedzialności za imprezy fakultatywne...". Biura uchylają się od odpowiedzialności za walizki i ich zawartość oraz za samego turystę, jego zdrowie i straty moralne.
Niezgodnie z przepisami zamieniają dowolnie miejsca zakwaterowania turystów albo jedne atrakcje na inne. UOKiK uważa zaś, że na zmiany w umowie klient powinien jednoznacznie wyrazić zgodę. Dlatego kwestionuje np. zapis: "Brak odpowiedzi Uczestnika jest równoznaczny z akceptacją nowych warunków umowy".
2. Czychanie na nasze pieniądze. Bywają sytuacje, kiedy organizator musi zmienić część warunków umowy albo odwołać imprezę. Jeśli klient nie godzi się na to, powinien mieć prawo zrezygnować i odzyskać całą wpłaconą kwotę, bez żadnej kary. Ceny wolno zaś podnieść nie później niż na 21 dni przed datą wyjazdu i tylko w kilku sytuacjach: jeśli wzrosną koszty transportu, opłaty urzędowe, lotniskowe itp., podatki, kursy walut.
Biura każą sobie płacić za odstąpienie od umowy, nawet jeśli na to miejsce znajdą innego chętnego. Czasem są to sumy niewspółmierne do poniesionych kosztów - zdarza się, że odstępne sięga 90-100 proc. ceny imprezy.
3. Utrudnianie reklamacji. Złożenie reklamacji bywa trudne. Organizatorzy żądają, żeby pismo potwierdził na miejscu ich przedstawiciel - innego nie przyjmą. Na jego złożenie dają mało czasu, np. dwa dni. Same rozważają je bardzo długo, uprzedzając, że ustawowe 30 dni na rozpatrzenie ich nie obowiązuje.
Niektóre biura próbują wmówić klientom, że wycieczka last minute to coś gorszego niż standardowa, więc i prawa przysługują mniejsze. Tymczasem tak jak na wyprzedaży mamy takie samo prawo do złożenia reklamacji jak wtedy, gdy kupujemy bez zniżki.
Organizatorzy wyjazdów turystycznych sprytnie uchylają się od odpowiedzialności, zaś turystom rozdzielają kary, za co tylko się da. Nie dajmy sie nabrać. Pilnujmy swoich praw.
hci, "Gazeta Wyborcza"
Czytaj też:
96,4 procent firm turystycznych robi nas w konia
Darmowe bankomaty - także za granicą
Urlop za granicą? Poproś szefa o dopłatę
Bruksela: Woda w co piątym nadmorskim kąpielisku w Polsce jest za brudna
Ostrzegamy przed nieskutecznymi filtrami przeciwsłonecznymi!
Komentarze:
-
25.06.08, 13:50
zdrowy rozsądekMyślę, że sporo rodaków zna już, chociaż trochę, jakiś język obcy. Wystarczy wystukać na internecie "biuro podróży" w znanym nam obcym języku i ku naszemu zdumieniu natrafiamy na lepsze jakościowo i tańsze oferty niż krajowe... Byłem ogromnie zaskoczony przystępnymi cenami bardzo dobrych hoteli w Chorwacji. Wiele z nich nie występuje w ofercie krajowej, a inne są dużo droższe niż np: dla mieszkańca Anglii. Powodzenia.
-
29.05.10, 07:16
XYFzuAFoZflhMWWcNQRaYPKGR vfseuyagdkbv, [url=http://mbingrgyxbww.com/]mbingrgyxbww[/url], [link=http://dzrkfxsldndy.com/]dzrkfxsldndy[/link], knruikhlmekv.com/














Dodaj swój komentarz: