Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

Zaufałeś reklamom ubezpieczycieli? Po kraksie możesz się rozczarować

kraksa

fot. AG

Towarzystwa ubezpieczeniowe obiecują w reklamach złote góry. Ale ich reklamowe manipulacje nie są bezkarne, a klienci mają silnych sojuszników. Przeczytaj, jak nie dać się nabić w butelkę!

Ubezpieczyciele wciskają kit - pisze "Gazeta Pieniądze". I podaje ciekawe przykłady:

"W nowym roku postaw na oszczędności" - zachęcał miły męski głos w reklamach francuskiego koncernu ubezpieczeniowego AXA. Z reklamy wynikało, że zaoszczędzić możemy niemało - 300 zł, kupując obowiązkowe OC, i dodatkowo aż 550 zł przy zakupie pełnego pakietu OC plus AC. Ale ten, kto po obejrzeniu reklamy liczył na kilkaset złotych oszczędności, mocno się zawiódł. Okazało się, że wprawdzie dla niektórych zniżka rzeczywiście będzie znaczna, ale pozostali mogą zapłacić nawet więcej niż za dotychczasowe ubezpieczenie.

Commercial Union Direct wyciągnął pomocną dłoń do kierowców, którym przydarzył się wypadek. "Stłuczka? Nie trać zniżek OC i AC!" - przekonywał lektor w telewizyjnych spotach. Wychodziło na to, że jeśli zdarzy nam się wypadek, który u dotychczasowego ubezpieczyciela oznaczałby utratę wszelkich zniżek za bezszkodową jazdę, to po przeniesieniu się do Commercial Union Direct wszystkie te zniżki zachowamy. Jeśli ktoś połknął haczyk, nie wgryzając się wcześniej w szczegóły oferty, mógł się srogo rozczarować. Okazywało się bowiem, że oferta obowiązywała tylko do 20 kwietnia, a po to, by skorzystać z promocji, musieliśmy mieć u dotychczasowego ubezpieczyciela co najmniej 50 proc. zniżki za bezszkodową jazdę. Oczywiście w reklamach nie wspominano o tym ani słowa.

PZU w reklamach chwalił się, że w czasie, kiedy konkurencja podwyższa ceny polis komunikacyjnych OC, w PZU pozostają one bez zmian. Na chwilę kilka milionów kierowców, którzy ubezpieczają się u państwowego ubezpieczyciela, mogło odetchnąć z ulgą. Nie na długo jednak. Kampania reklamowa się skończyła, władze PZU się zmieniły i ceny OC poszły w górę o 10 proc.

Wszystkich na głowę pobił Allianz, chwaląc się "najtańszymi ubezpieczeniami OC i AC" na rynku. Każdy, kto choć raz ubezpieczał samochód, powinien wiedzieć, że to, ile zapłacimy za polisę, zależy od dziesiątków czynników, m.in.: wieku, długości stażu za kółkiem, miejsca zamieszkania czy modelu samochodu. Młodzik bez doświadczenia jeżdżący starym importowanym autem zapłaci więc nawet o kilkaset złotych więcej niż doświadczony kierowca za kółkiem dobrego samochodu. Fakt, u jednego ubezpieczyciela będzie to trochę mniej, u innego trochę więcej. Ale niemożliwe jest, żeby jedno towarzystwo było najtańsze dla każdego.

O ile AXA nie doczekała się kary za wprowadzanie w błąd w swoich reklamach, o tyle Allianz już się nie wykręcił. Do Komisji Etyki Reklamy wpłynęła skarga od osoby, która znalazła na rynku tańszą ofertę od rzekomo najtańszej w Allianz. W supermarkecie ubezpieczeniowym mBanku nie tylko zapłaciła o połowę mniej, ale jeszcze dostała dodatkowy bonus w postaci Assistance.

Komisja po rozpatrzeniu skargi uznała, że niemiecki ubezpieczyciel wprowadził klientów w błąd. "Użycie takiego sformułowania mogłoby mieć zastosowanie, gdyby było skonkretyzowane, np. jakiego modelu samochodu dotyczy oferta, w jakim mieście, dla jakiego rocznika, i potwierdzone danymi, że oferta ta rzeczywiście jest najtańsza" - napisała w komunikacie komisja. Allianz musiał reklamę wycofać.

Osoby nabite przez ubezpieczycieli w butelkę mogą się zwrócić ze skargą do Komisji Nadzoru Finansowego. KNF wśród swych obowiązków ma "zapewnienie ochrony interesów uczestników rynku". A więc również zajmowanie się skargami klientów instytucji finansowych. W ubiegłym roku do departamentu ochrony klientów KNF wpłynęło 2,4 tys. skarg. Dotyczyły one m.in. ubezpieczeń OC i AC, polis na życie i nieprawidłowości przy zmianie funduszu emerytalnego. Skargi na reklamy ubezpieczycieli były rzadkością, bo niewiele osób wiedziało, że jest taka możliwość. Nie próżnowała za to KNF i sama zaczęła się przyglądać reklamowym spotom towarzystw.

Oszukiwanym klientom na odsiecz idzie też ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która weszła w życie pod koniec ubiegłego roku. Dziś każdy klient, który czuje się wprowadzony w błąd przez reklamę, może iść do sądu. I to ubezpieczyciel musi udowodnić, że jego reklama nie wprowadziła w błąd.

 

hci, Gazeta Pieniądze

Czytaj też:

Obowiązkowe OC dla rowerzystów?

Hipermarket cię ubezpieczy, telekom wyleczy

Używany samochód? Uważaj, żeby nie kupić go z cudzą polisą ubezpieczeniową

PZU naciąga kierowców na polisy?

Jak nie dać się wrobić w podwójne OC?

 

 

 

 

 

 

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane

Najczęściej czytane