fot. AG
Niedługo szaleństwo zakupów obejmie całą Europę. Można będzie wyhaczyć nawet 70-procentowe obniżki. Niektórzy wybiorą się specjalnie na zakupy do Londynu czy Paryża, żeby buszować po sklepach.
W niektórych państwach europejskich czas wyprzedaży jest ściśle określony i nie wolno go przekraczać pod groźbą kary grzywny. Jeśli się spóźnimy, zastaniemy już jesienne kolekcje po normalnych cenach - przypomina "Dziennik Zachodni".
Letnie wyprzedaże mają prawie wszystkie renomowane sklepy i największe sieci w Europie. Muszą się pozbyć mniej chodliwego towaru i przygotować magazyny na nowe kolekcje. Stąd przeceny nawet o 70 proc. Ponieważ handlowcy mają czasem duże marże - przekraczające nawet 100 proc. - mają też z czego opuszczać. Mimo obniżki ceny i tak na wyprzedażach zarabiają.
- Polscy klienci najchętniej korzystają z wyprzedaży w sklepach odzieżowych, ze sprzętem sportowym czy z wyposażeniem domu - mówi Aleksandra Olczak, dyrektor Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECK).
Warto pamiętać, że kupując towar w promocji albo na wyprzedaży konsument ma takie same prawo do reklamacji, jak podczas "zwykłych" zakupów. Prawo mówi, że sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową w ciągu 2 lat od dnia zakupu. Po 6 miesiącach od zakupu ciężar udowodnienia wady spoczywa na konsumencie.
W razie kłopotów, gdy sprzedawca nie chce uznać reklamacji towaru, można zwrócić się do ECK w danym kraju lub po powrocie przyjść do jego placówki w Warszawie. Wszystkie adresy sieci ECK znajdują się na stronie www.konsument.gov.pl
hci, Dziennik Zachodni
Czytaj też:
"Parówki cielęce" nie wiadomo z czego
Plastikowe jednorazówki są bardziej ekologiczne od płóciennych toreb!
Jak szaleni kupujemy coraz większe telewizory
Akwizytorzy wcisnęli nam produkty za ponad 2 miliardy złotych!
Allegro uruchamia portal spłecznościowy












