PKP: Pasażerowie spóźnili się do pracy wiele godzin! A konduktorzy bali się sprawdzić bilety
fot. AG
Dwie dolnośląskie linie kolejowe: Wrocław-Opole i Wrocław-Kłodzko zostały unieruchomione. Powód? Skradziono ok. 400 m elektrycznego przewodu trakcyjnego. Zdezorientowani podróżni czekali w Opolu przez 5 godzin nie wiedząc, co się dzieje.
- Jest godz. 6.50, a my ciągle stoimy w Opolu. Powinniśmy stąd odjechać o godz. 3.48. Konduktor poinformował nas, że opóźnienie spowodowane jest kradzieżą kabli lub awarią trakcji za Wrocławiem. O godz. 7 pracownicy PKP zamienili lokomotywę. Nie wiemy jeszcze, o której ruszymy w dalszą podróż - informował Kamil.
Rzecznik PKP potwierdził informację naszego internauty. - 200 m linii trakcyjnej skradziono niedaleko miejscowości Św. Katarzyna (Dolnośląskie), a kolejne 200 m kabli na odcinku z Białego Kościoła do Henrykowa (Dolnośląskie) - powiedział rzecznik dolnośląskiego PKP Mirosław Siemieniec.
- Św. Katarzyna leży na trasie z Wrocławia do Opola, a ponieważ sąsiedni tor jest obecnie modernizowany, ruch dla pociągów regionalnych został wstrzymany. PKP zorganizowały dla podróżnych transport zastępczy, a linie dalekobieżne jeżdżą objazdem przez Jelcz Laskowice - wyjaśnił rzecznik.
W wyniku kradzieży całkowicie zablokowana została także jednotorowa linia kolejowa Wrocław-Kłodzko. Na trasie stanęło 6 składów osobowych, które są aktualnie przeciągane. Również na tej trasie PKP organizuje komunikację zastępczą.
Anna Ciszewska, jedna z pasażerek feralnego pociągu relacjonowała Alertowi24 tuż przed południem:
- W pociągu jest kilkaset osób, które nie były przygotowane do jazdy 8-9 godzin dłuższej niż planowana. W Opolu na stacji nie można było korzystać z toalety. Płaczem i błaganiami wymusiłam na kierowniku pociągu dostarczenie picia i jedzenia. Udało się tylko w przypadku dzieci. Dorośli od 15 godzin siedzą "o suchym pysku'. Właśnie stanęliśmy w Bielsku-Białej. Podobno tu dzieci maja dostać jeść - pisze Anna Ciszewska - W biurze rzecznika praw obywatelskich pani nie mogła podać mi żadnego prawa według którego mogę prosić o szklankę wody. Kilkoro pasażerów wyszło z pociągu i poszło kupić coś do jedzenia czy picia, ale obawiają się że nie zdążą wrócić, bo w pociągu nie mam żadnej komunikacji. Konduktorzy nie informują nas, gdzie jesteśmy, ile czasu, kiedy ruszamy itd. Dzwoniłam do redakcji telewizji w Opolu, mieli przyjechać, niestety zrobili tylko wywiad ze mną przez telefon. Pociągi powiększają swoje opóźnienie, bo jada teraz poza rozkładem i muszą przepuszczać inne planowe. Jesteśmy wyczerpani i zdezorientowani. i zażenowani obsługą. Żadnej informacji, żadnego jedzenia, żadnej kultury ze strony obsługi.
Rzecznik PKP zapewniał, że kolej robi wszystko, co możliwe:
- Od momentu zgłoszenia kradzieży wszystkie dostępne ekipy remontowe naprawiają uszkodzoną trakcję i na pewno jeszcze dzisiaj ruch na obu odcinkach zostanie przywrócony - zapewnił Siemieniec.
Pan Bartłomiej jechał do pracy pociągiem Wrocław-Warszawa:
- Przez 11 godzin konduktor nie odważył się nawet sprawdzić biletów. Nikt nie powiedział nam, co się stało, ani kiedy możemy spodziewać się, że pociąg ruszy. O przyczynach wielogodzinnego opóźnienia dowiedziałem się dopiero z internetu!
hci, Alert24.pl
Czytaj też:
PKP i PKS szykują duże podwyżki cen biletów
Gang podrabiał daty ważności produktów. Ile osób otruli?
"Parówki cielęce" nie wiadomo z czego
230 zł zamiast 35 zł za przejazd "taksówką"
Prawda o deweloperach - dotarliśmy do tajnych notatek biura sprzedaży mieszkań












