Jak Komputronik "załatwia" reklamację (wstyd!)
hp.com
Pan Bartosz kupił laptopa w sklepie Komputronik. Urządzenie szybko zaczęło się psuć. Dwie naprawy nie przyniosły skutku. Teraz klient chce odzyskać swoje pieniądze.
Komputer kupiono w październiku 2007. Dwa miesiące później pojawiły się problemy - czarny ekran, brak reakcji na polecenia. Pan Bartosz skontaktował się ze sklepem, a ten odesłał go do serwisu HP. Korespondencja trwała od lutego do maja, kiedy maszyna całkowicie wyzionęła ducha.
I tu skandal numer 1 - Komputronik.pl, znany jako największy sklep internetowy branży komputerowej, nie przekazał klientowi karty gwarancyjnej podczas zakupu. Pan Bartosz musiał specjalnie domagać się wydania dokumentu. W końcu HP wymieniło płytę główną notebooka i baterię. Skandal numer 2 - sprzęt wrócił do klienta w takim samym stanie (nie uruchamiał się!).
Ponowna "naprawa" w serwisie HP także nie odniosła skutku. W czerwcu komputer trafił bezpośrednio do firmy Komputronik. Klient żądał zwrotu pieniędzy lub wymiany towaru z powodu braku możliwości naprawy. Wszystko zgodnie z artykułem 8 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej:
Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów.
Jeżeli kupujący nie może żądać naprawy ani wymiany albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy.
Komputronik nie ustosunkował się do żądania pana Bartosza w ustawowym terminie 14 dni. Potem tłumaczył się głupio (to skandal numer 3), że ustawa nie precyzuje, czy chodzi o 14 dni kalendarzowych czy roboczych.
No i skandal numer 4, na który zwrócił uwagę Piotr Stańczak z Europejskiego Centrum Konsumenckiego:
Konsument powinien być powiadomiony, że ma prawo dochodzić roszczenia zarówno u sprzedawcy, jak i u gwaranta (Komputronika i HP - przyp. red.). Sprzedawca, jak się zdaje, zataił informacje o odpowiedzialności własnej i ukierunkował konsumenta na naprawę gwarancyjną - nieskuteczną.
I dalej, zgodnie z tym co napisaliśmy wyżej:
Wobec tego, że reklamacja u sprzedawcy jak i naprawy u gwaranta nie przyniosły oczekiwanego rezultatu konsument ma prawo żądać od sprzedawcy wymiany produktu na nowy, zmniejszenia ceny lub odstąpić od umowy.
Komputronik uparcie chce naprawić laptopa i odesłać go panu Bartoszowi (traktuje to jako gest dobrej woli, wręcz łaski). Twierdzi, że klient skontaktował się ze sklepem dopiero 4 miesiące po wykryciu wady (zgodnie z prawem miał na to 2 miesiące). Nie uwzględnia przy tym faktu, że wcześniej komputer był w serwisie HP (pełna treść oświadczenia znajduje się tutaj).
Jedno jest pewne - na aferze z laptopem poznańska firma straciła dużo więcej niż te parę tysięcy, które miałaby zwrócić klientowi za feralny komputer. Najpierw odsyłała pana Bartosza do serwisu HP, a potem stwierdziła, że nie zareklamował u niej sprzętu w odpowiednim terminie. Paranoja.
wow/PC World/alert24.pl
Czytaj także:












