Wpłatomaty mBanku nie działają, to fakt. Ale dlaczego?
Pisaliśmy, że wpłatomaty mBanku nie działają. Rzeczywiście, bo skargi na nie nie przestają wpływać. Przeczytajcie, co piszą na ten temat czytelnicy naszego serwisu. Niektórzy tłumaczą bank.
Pan Hubert został poszkodowany przez wpłatomat mBanku na kwotę 1220 zł. Tak opisuje swoją przygodę:
22 lipca postanowiłem wpłacić parę PLN na konto w mBanku. Wpłaty dokonywałem we wpłatomacie w Czeladzi w M1. Jako ze miałem "parę pieniążkow", wpłatę rozłożyłem na dwie tury, najpierw jedna część kasy - została przyjęta przez maszynę, przeliczona i otrzymałem wydruk informujący o przyjęciu kasy. Dalej zrobiłem drugą wpłatę. Wpłatomat kasę przyjął, przeliczył i się ...zawiesił. Dostałem tylko na ekranie info ze transakcja nie przebiegła prawiłowo i mam się skontaktować z infolinia. Złożyłem więc reklamację na infolinii i ... mam czekać od 10 - 30 dni. Kasa (1220 PLN) nie dotarła do chwili obecnej na moje konto, nie mogłem wyciągnąć jej też z wpłatomatu.
Kasa miała być na zapłatę faktury, a teraz faktura wisi, a kasy nie ma.
Pan Piotr dokonał kompleksowej analizy problemu. Oto co pisze na Wyhacz:
1. Ludzie - wpychają, co tylko się da do środka, skutecznie blokując urządzenie. Dotyczy to szczególnie tych wpłatomatów, stojących "na ulicy", a nie np. w budynkach typu centra handlowe (monitoring via kamera, której te uliczne są pozbawione).
2. Kultura techniczna - wpłatomat to dla sporej ilości klientów nowe wyzwanie. Wymaga oswojenia i nauczenia się. Co prawda, jak ktoś potrafi wypłacić, to i powinien umieć wpłacić, ale to teoria.
3. Obsługa - firma od opróżniania kasy. Najczęściej przyjeżdżają 1x dziennie. Jak zapomną kaset na wymianę, to zabierają te pełne banknotów, nie wkładając pustej = 24 h zwłoki! Jeśli muszą wrócić do 1-go urządzenia - no problem. Jeśli obsługują ileś banków (co jest wielce prawdopodobne) = "Huston, mamy problem".
4. Bezsilność pracowników mBanku - poza zgłoszeniem awarii NIC nie mogą zrobić. Im też ręce opadają.
5. Oszczędności - bank jest tani, a to niestety się odbija na konieczności cięcia kosztów. Ale i brak inwestycji powoduje możliwość utraty klientów.
6. Wprowadzenie nowych urządzeń - pobierających i wydających kasę. To kosztuje, wymaga podjęcia decyzji i czasu. Do tego monitoring urządzeń, by namierzyć psujów (no powiedzmy realnie - zmniejszyć ich ilość).
7. Nic nie jest idealne, coś za coś. Miejmy nadzieję, że szefostwo jest przytomne, zauważyło i ten problem. Coś u nich drgnęło, bo zwiększyli możliwości konta netowego.
8. Wpłatomaty na ulicy - nie służą obsłudze. Ludziska czasem mają do wpłaty spore pieniądze (to trwa znacznie dłużej, niż wypłata podobnej kasy z bankomatu). Inne banki mają część urządzeń w przedsionku - po godzinach można to zrobić w bardziej komfortowych warunkach.
9. Klient, który leci do wpłatomatu z kasą np. za ratę w d*** się może ugryźć. Wpłata w innym miejscu kosztuje x 2. Prowizję/przelew i poślizg we wpłacie raty. A ten bank BARDZO nie lubi spóźnialskich.
10. Opowieści rzecznika powalają na łopatki. Typowy, akademicki PR:). Rzeczywistość obserwuję w Gdyni, bo oba wpłatomaty mam na oku (z powodu pracy w centrum).
Co o tym sądzicie?
hci
Czytaj też:
Banki internetowe nie są przystosowane do najnowszych przeglądarek! A może jest na odwrót?
Mieszkanie dla studenta - ile to kosztuje?
Hakerzy ukradli jej 3 350 zł - bank nie uznał reklamacji!
Nazwiska klientów BZ WBK i salda ich kont mogą wpaść w niepowołane ręce
Visa znowu podwójnie naliczyła wypłaty z bankomatów?












