Polscy konsumenci organizują się, żeby walczyć o niższe ceny
fot. AG
Nec Hercules contra plures - polscy konsumenci aby wymusić niższe ceny na sprzedawcach wyruszają na "zakupy zespołowe". Co to takiego?
Dzięki serwisom porównującym ceny produktów, mała firma z niewielkiego miasteczka otrzymuje narzędzie promocji, które pozwala na jej sprzedaż w całej Polsce. Wystarczy zaoferować cenę nawet o złotówkę niższą niż inni i już możemy się spodziewać setek zamówień.
Nagle okazało się, ile jest prawdy w cenowych obietnicach hipermarketów. Mechanizm ten pozwolił na dużo tańsze zakupy. Cały czas jednak marża wprowadzana przez łańcuch pośredników jest dość wysoka. Jak skłonić ich do dalszych negocjacji cenowych? Czy skumulowanie naszych wysiłków wystarczy? Taką nadzieję mają założyciele nowego serwisu internetowego, Kumulator.pl.
Jeśli uwierzyć, że miliony nie mogą się mylić, to mają oni szansę na powodzenie. Idea kumulatora jest bowiem bardzo podobna do niesamowicie popularnego w Chinach zwyczaju Tuangou.
Tuangou czyli "zakupy zespołowe" to sposób w jaki młodzi Chińczycy kupują drogie lub niedostępne rzeczy. Wystarczy zebrać grupę znajomych, którzy chcą kupić to samo i udać się do dystrybutora. Wtedy nawet do małego miasteczka może się opłacać wysłać transport z wymarzonymi przedmiotami. Co więcej przy grupowym zakupie marża sprzedawcy na jednym przedmiocie może być niższa - w rezultacie wszyscy kupują swój produkt taniej.
Tuangou wywodzi się ze starej tradycji chińskich targów i trwałych układów ze sprzedawcami. Jednak w nowoczesnych Chinach to metoda na zakup specjalnie zmodyfikowanych komputerów i sprzętu elektronicznego. Takie zakupy są zwykle inicjowane na specjalistycznych forach internetowych.
Co dobre dla Chińczyka, nie musi być jednak dobre dla innych nacji. W Ameryce próbowano zaszczepić ideę zakupów zespołowych w czasach pierwszej bańki internetowej. W latach 90tych XX wieku wszystko, co kojarzyło się z Internetem było warte inwestycji. Zakupy grupowe próbowały wprowadzać m.in. firmy Mercata oraz Accompany.
Powstała w 1999 roku Mercata miała świetną prasę i zaskakująco dobre początki. Firma zdołała opatentować swoją wersję zakupów grupowych (łącznie miała aż 17 własnych patentów). Jej partnerami były potęgi takie jak Sun Microsystems czy General Motors.Po udanym wejściu na giełdę okazało się jednak, że zakupy grupowe nie są tym co amerykanie lubią najbardziej. Żadna z dwóch prowadzonych przez Mercata platform handlowych nie przyniosła zysku. Grupowe zakupy nie sprawdziły się ani w wypadku zwykłych konsumentów ani małych i średnich przedsiębiorstw. Po wydaniu milionów dolarów w ciągu dwóch lat, w 2001 roku Mercata zawiesiła działalność.
Mimo upadku Mercaty w pewnych niszach grupowe zakupy wydają się sprawdzać także w Stanach. Serwis GroupBuyCenter specjalizujący się w częściach do tuningowania samochodów ma się bardzo dobrze. Ciekawą inicjatywą grupowego zakupu jest też MyFootballClub.
Kibice piłkarscy zniecierpliwieni nieporadnością działaczy piłkarskich w 50 tysięcy osób wspólnie przejęli 75% własności w klubie piłkarskim Ebbsfleet United. Są przekonani, że poradzą sobie z jego wspólnym zarządzaniem. Zachęceni sukcesem kibice z innych krajów chcą powtórzyć manewr i wyeliminować profesjonalnych działaczach. W Polsce również powstała podobna inicjatywa pod nazwą KupujemyKlub.pl - jednak na razie nie odnosi sukcesu. Może klub ZCzuba byłby lepszym pomysłem...
Na szczęście twórcy pierwszego polskiego serwisu zakupów grupowych nie mają milionów do roztrwonienia, za to mają najlepszą motywację - są wkurzeni na traktowanie klientów przez sprzedawców. Do idei wspólnego kupowania natchnęła ich nie chińska tradycja a polska rzeczywistość.
- Nigdy nie zapomnę sytuacji, która natchnęła mnie do stworzenia serwisu Kumulator.pl - mówi Łukasz Łuczak, jeden z założycieli serwisu. - Kupowałem sobie komputer znanej firmy na ?a? i chciałem wynegocjować jakiś rabat. W odpowiedzi usłyszałem, że gdybym kupował za kilkadziesiąt tysięcy, a nie za kilka, to moglibyśmy rozmawiać, a tak to ?precz mi z oczu?. Irytowało mnie to, że kiedy chcę coś kupić, to muszę szukać sprzedawców, zamiast czekać, aż sami się zgłoszą - skarży się.
Rzeczywiście jeśli chcemy kupić komputer, argument że w innym sklepie sprzedadzą nam go taniej, w najlepszym razie może zagwarantować nam niewielki rabat. A w najgorszym współczujący uśmiech ze strony sprzedawcy.
Niestety potrzeby indywidualnych klientów nadal nie są priorytetem dla handlowców. Istnieją też firmy, które nieustannie epatują sloganami typu "najtaniej", "najniższe ceny" czy sugerują, że szukanie tańszych ofert jest "dla idiotów".
Reklamują w ten sposób produkty, którymi nie dysponują, bądź też mają na stanie pojedyncze egzemplarze. Jeśli planujemy zakup czegokolwiek - od pralki, przez telefon, aż do wycieczki do Egiptu - sami musimy wyszukać najlepszą ofertę i dokładnie sprawdzić opinie użytkowników oraz warunki gwarancji, żeby przypadkiem nie oszczędzić na jakości.
Kumulator.pl zrzeszając kupujących, zwiększa ich siłę negocjacyjną, a tym samym umożliwia spore upusty przy zakupie fabrycznie nowych produktów (do 30% co - wg twórców - potwierdziły wstępne kumulacje). Narzędzie bazuje na prostej zasadzie: duży może więcej. Umożliwia klientom indywidualnym zakupy na preferencyjnych warunkach przy minimalnym wysiłku.
Zamiast szukać, porównywać, sprawdzać i negocjować wystarczy zalogować się w serwisie i podać maksymalną cenę, za jaką jesteśmy skłonni kupić dany produkt. Pracownicy platformy w imieniu grupy kupujących szukają najlepszej oferty na rynku i negocjują warunki zakupu. Ostatecznie każdy kupuje po tej samej cenie, wynegocjowanej przez serwis - pod warunkiem, że nie przekracza ona założonej przez kupującego ceny maksymalnej.
Pierwsze marzenia twórców, a więc zmiana w podejściu do klienta indywidualnego, zwiększenie jego możliwości negocjacyjnych kosztem marży pośredników, a przy tym zachowanie satysfakcji obu stron, udało się już zrealizować. Łukasz kupił swój komputer w cenie jaką sobie wymarzył. Z platformy korzystają też - podobnie jak w Chinach - maniacy oprogramowania Open Source. Dzięki serwisowi Kumulator.pl mogli jako jedyni w Polsce zakupić specjalne telefony komórkowe OpenMoko - które użytkownicy programują po swojemu. Taki niszowy zakup niebyły możliwy bez skrzyknięcia się grupy pasjonatów w serwisie grupowych zakupów.
Najpopularniejszymi w tej chwili "kumulacjami" są jednak komputery Apple. Polski dystrybutor sprzedaje je bardzo drogo - kumulator obniżył tę cenę nawet o 21 procent. Miejmy nadzieję, że Tuangou w Polsce się przyjmie i wszystko będziemy mogli kupować taniej.
PW
Muzyka z internetu 60 razy tańsza
Dlaczego kupujemy tyle niepotrzebnego sprzętu, który tak szybko się psuje?
Nokia obniża ceny telefonów o 10 proc., bo przyciska ją konkurencja
10 GB za 80 złotych - mobilny internet zaczyna mieć sens
Tesco daje 1% rabatu - na całym świecie












