"Pismo wysłane uznaje się za doręczone". Akurat...
fot. SXC/MsDotty
Wielkie firmy - deweloperzy czy banki - często zachowują się jak państwa w państwie. Ustalają własne zasady całkowicie ignorując obowiązujące ustawy. Dotyczy to nawet tak prozaicznych spraw jak wysyłanie korespondencji do klientów.
Firmy coraz częściej w tworzonych regulaminach przyznają sobie prawo do jednostronnego stwierdzania, że pismo wysłane do klienta zostało mu doręczone. Raporty sporządzane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pokazują, że przedsiębiorcy łamią w ten sposób prawa konsumentów.
Szymon Chwaliński z kancelarii Gide Loyrette Nouel dodaje:
Umowy konsumenckie przyznają czasem przedsiębiorcy jednostronne prawo do uznania skuteczności doręczania rachunków, wezwań, nawet gdy faktycznie zawiadomienie takie nie dotarło do odbiorcy.
Wśród najczęstszych kontrowersyjnych zapisów wymienia "zobowiązanie klienta do aktualizacji adresu pod rygorem uznania skuteczności doręczenia na adres pierwotny" lub "uznające doręczenie za dokonane w przypadku dwukrotnego awizowania przesyłki na poczcie".
Niezgodna z prawem jest także zgoda klienta na doręczenie listu sąsiadowi lub domownikowi. Magdalena Mitas z kancelarii DeBenedetti Majewski Szcześniak wyjaśnia:
Taka forma doręczenia to tzw. doręczenie zastępcze, będące instytucją prawa procesowego. Jego zastosowanie często prowadzi do uniemożliwienia konsumentowi skutecznego zapoznania się z treścią oświadczenia woli przedsiębiorcy.
Chwaliński dodaje:
W razie wątpliwości, czy doręczenia dokonano prawidłowo, właściwy do rozstrzygnięcia sporu jest sąd, nie zaś przedsiębiorca, który korzystając z przewagi kontraktowej narzuca swoim kontrahentom takie postanowienia.
Wszystkie te zapisy są niezgodne z kodeksem cywilnym. Sprzedawcy nawet nie trzeba zmuszać do zmiany umowy. Wystarczy z uśmiechem poinformować go, że kwestionowane punkty i tak nie są wiążące - nie wywołują skutków prawnych względem konsumentów. Paweł Pucher z kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór mówi:
Kodeks cywilny stanowi, że postanowienia, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy. Jeżeli zatem umowa zawiera właśnie takie postanowienia, to nie wiąże ona konsumenta z mocy prawa.
Jeśli pojawi się spór między firmą i jej klientem na tle dostarczenia / niedostarczenia listu, a arogancki sprzedawca nie będzie chciał uznać woli polskiego Sejmu, pozostaje wniesienie sprawy do sądu. Wygrana gwarantowana.
wow
Czytaj także:












