Fot. Millennium
Banki zabijają się o klientów. Czasami zakładają im konta mimo braku wyraźnej zgody. W takiej sytuacji znalazła się pani Julita.
Chciałam założyć przez internet konto w banku Millenium. Umówiono ze mną kuriera z dokumentami do podpisu, ale nigdy nie mógł mnie zastać, bo miał być u mnie między godz. 10 a 12, bo ja o 12 wychodziłam do pracy, a on zawsze przychodził po 12. Zrezygnowałam i założyłam konto w innym banku.
Po kilku dniach zadzwoniła przedstawicielka Millenium z pytaniem, czy klientka nadal chce skorzystać z oferty banku. Kiedy usłyszała, że jest już za późno, poprosiła o potwierdzenie numerów PESEL i dowodu osobistego - w celu upewnienia się, że wycofuje właściwy wniosek.
Niestety to nie był koniec przygód z Millenium:
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po około miesiącu otrzymałam z banku rozliczenie miesięczne z mojego rzekomego konta, na które umowy nie podpisywałam. I moje pytanie brzmi, czy taka sytuacja jest możliwa? Czy może ta pani, zakładająca moje konto, z chęci prowizji podpisała dokumenty podszywając się pode mnie?
Marek Janczyk, miejski rzecznik konsumentów w Poznaniu, odpisał:
Proszę tę sprawę wyjaśnić do końca, gdyż w przeciwnym wypadku najpierw będzie pani wzywana do zapłaty za prowadzenie konta, a potem wpisana do rejestru dłużników niesolidnych. Proszę napisać do banku pismo, w którym przedstawi pani sytuację i poprosi o jej wyjaśnienie.
Jeśli faktycznie podpis okaże się fałszywy o sprawie powinna zostać poinformowana prokuratura. Sam fakt podrobienia nie stanowi jeszcze podstawy do dochodzenia odszkodowania. Pojawi się ona, gdy wystąpi szkoda majątkowa.
Rzecznik prasowy banku Millenium - poproszony o wyjaśnienie możliwych przyczyn tej sytuacji i skali zjawiska - powiedział nam tylko:
Założenie konta jest najprostszą z bankowych czynności, a warunki jakie musi spełnić klient są minimalne. Stąd problemy z tym związane praktycznie się nie pojawiają, nie ma też reklamacji w takich sprawach.
wow
Czytaj także:












