Reklamacja w Plusie to droga przez mękę
fot. SXC/chrishoggy
Pani Magda chciała kupić kartę do sieci Sami Swoi. Dopiero po kilku godzinach zorientowała się, że to doładowanie do Simplusa. Złożyła reklamację.
Jeszcze będąc w Warszawie chciałam kupić kartę zasilającą do telefonu mojej babci. Udałam się więc do Polkomtela na Marszałkowską i poprosiłam o kartę do sieci Sami Swoi. Ponieważ nie znam się na tych kartach, dopiero w domu w Krakowie, przy próbie wklepania kodu, zorientowałam się, że panienka z punktu na Marszałkowskiej dala mi kartę do Simplusa. One wyglądają podobnie, taki wydruk na papierku z kasy.
Pod koniec czerwca pani Magda złożyła reklamację w jednym z krakowskich salonów Plusa. Do dziś nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Dzwoniąc na infolinię "została potraktowana jak intruz", konsultantka w salonie zachęciła do złożenia drugiej reklamacji przez internet. 6 sierpnia przyszła odpowiedź:
Uprzejmie Panią informuję, iż odpowiedź na pismo z dnia 27/06/08 została wysłana w dn. 04/07/07. Do Departamentu Reklamacji wpłynął jednak zwrot w/w pisma. W związku z powyższym w najbliższym terminie do Pani zostanie wysłana jego kopia.
Czyli Plus zwalił winę na pocztę. Nie wysłał też kopii od razu, ale dopiero po interwencji konsumentki.
Przesłaliśmy zapytanie do działu prasowego Plusa. Czekamy na odpowiedź.
wow
Czytaj także:












