fot. AG
Przez ostatni rok najbardziej podrożały używane mieszkania w Katowicach. A jednak wciąż są tam one najbardziej dostępne - wynika z najnowszego raportu firmy Reas i serwisu GazetaDom.pl.
Równie szybko jak ceny mieszkań rosły bowiem dochody mieszkańców stolicy Górnego Śląska. W efekcie za przeciętną pensję brutto można tam było kupić w lipcu na rynku wtórnym - podobnie jak przed rokiem - 1 metr kwadratowy mieszkania.
W najgorszej sytuacji są mieszkańcy Krakowa, bo oni na metr mieszkania musieli przeznaczyć w lipcu aż dwie i pół pensji. Pewnym pocieszeniem dla nich może być to, że przez rok ich siła nabywcza na rynku mieszkaniowym wyraźnie się poprawiła. Spadła bowiem średnia cena mieszkań, a równocześnie wzrosła średnia dochodów.
Z ulgą mogą też odetchnąć wrocławianie. Natomiast w innych aglomeracjach sytuacja jest bardziej skomplikowana. Np. w Warszawie oraz Poznaniu średnie ceny używanych mieszkań w lipcu były wyższe niż przed rokiem. Ponieważ szybciej rosły dochody mieszkańców tych miast, ich możliwości zakupowe nieznacznie się poprawiły.
Z punktu widzenia kupujących operowanie średnimi, które są najpowszechniej stosowanymi w opisywaniu procesów na rynku mieszkaniowym, nie ma jednak większego sensu. Dlatego Reas pokazuje również, jak wygląda tzw. rozkład cen. Np. w Katowicach jeszcze rok temu można było przebierać w ofertach tanich mieszkań (do 4 tys. zł za m kw.) jak w ulęgałkach. Ale przez ten czas ich udział w rynku skurczył się z 52 do 37 proc.! Z kolei osoby planujące zakup mieszkania w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu najpewniej ucieszy wiadomość, że tam sprzedający drogie mieszkania wyraźnie spuścili z tonu. Np. w Krakowie udział ofert w cenie dużo poniżej średniej (4-6 tys. zł za m kw.) wzrósł w ciągu ostatnich 12 miesięcy z 7 do 15 proc.

hci, "Gazeta Wyborcza"
Czytaj też:
Wynajęcie mieszkania tańsze niż akademik?
Kupujesz mieszkanie? Targuj się do upadłego!
Mieszkania mogą stanieć o kilka procent
Deweloperzy łamią prawo podając ceny bez VAT
Kto kupuje mieszkania na Allegro?












