Idziesz do kina? Przygotuj się na seans reklamowy!
La vie c'est pas du cinéma, Léna Tritscher, CC 2.0 By, N-d.
W warszawskim Multikinie na Ursynowie za bilet w weekend płaci się 25 złotych. Sporo, ale trudno - to prawa rynku. Jednak za 25 złotych otrzymujemy aż 25 minut reklam! Tego chyba za wiele, pomyślał nasz czytelnik i napisał do nas skargę.
Kiedy kupujemy płatną, kodowaną telewizję, zasada jest prosta - skoro płacisz nie ma reklam. Jeśli program tv jest za darmo, musisz godzić się na reklamy. A w kinie? Płacisz i masz reklamy. Na dodatek kino w żaden sposób nie informuje o konieczności obejrzenia reklam. Bilet - czyli dowód zawarcia umowy podaje nazwę filmu i godzinę rozpoczecia seansu i cenę jaką zapłaciliśmy w kasie. Nie ma tam ani słowa o reklamach. Na stronach internetowych, w ulotkach o filmie, na żadnej tabliczce nie ma informacji, że będą nam zajmować pół godziny reklamami! A przecież czas to pieniądz. Nasz pieniądz!
Przed reklamami w kinie nie chroni nas nic. Reklama w telewizji jest ograniczona prawem. W ciągu jednej godziny emisji programu TV reklamy mogą zająć maksymalnie 20% czasu (12 minut), a dlugość pojedynczego bloku reklamowego nie może przekraczać 4 minut.
Tymczasem Dyrektor Biura Reklamy Multikina, pani Kinga Dołęga mówi nam:
Polskie prawo nie dotyka reklamy kinowej, niemniej jednak kierując się dobrem widzów kinowych jak i reklamodawców mamy wewnętrzne procedury mówiące o tym, iż blok reklam płatnych sprzedanych przez Biuro Reklamy nie może przekraczać 15 min. Reklamy podzielone są w dwóch a nawet w trzech blokach reklamowych.
Czyli możemy oglądać nawet 45 minut reklam, przetykanych wstawkami z zapowiedziami nowych filmów! Na dodatek nie mamy wpływu na to co puszczą nam w reklamach - może się zdarzyć, że Twoje dziecko w kinie będzie musiało oglądać reklamy, które w telewizji nie pojawiłyby się przed 22:00.
Kina raczej nie zrezygnują z tej żyły złota. Według analizującej polski rynek kinowy firmy Boxoffice.pl przychody kin z reklam w I półroczu 2008 roku wzrosły aż o 58,3% w stosunku do roku poprzedniego. To najszybciej rosnący segment reklamowy, przewyższający nawet internet i telewizję. Polacy tłumnie chodzą do kin, przez pół roku kupiliśmy ponad 17 milionów biletów. Dom mediowy Starlink zajmujący się planowaniem i zakupem miejsca i czasu reklamowego, wyliczył, że w pierwszym półroczu 2008 roku na reklamę w kinach firmy wydały 55,8 mln złotych.
Czy w związku z tym możemy liczyć na zmianę ceny biletu? Kinga Dołęga rozwiewa nadzieje:
reklama nie wpływa na cenę biletu, za to jest ważnym filarem przychodów Multikina.
Co więc możemy zrobić, aby w spokoju obejrzeć film w kinie, nie narażając się na reklamowe pranie mózgu? Jedyne wyjście to spóźnić się na seans. Dyrektorka Biura Reklamy Multikina zapewnia, że kasjerzy mają wiedzę o długości bloków reklamowych przed seansem i zapytani powinni udzielić pełnej informacji.
PW












