Firmę "Puma" reprezentuje teraz "Pumba", "Pigg", czy "Tuna". Logo drapieżnego kota wzbogaciło się o fajkę z dymkiem lub zostało zastąpione rysunkiem świni, ryby lub niedźwiedzia. A to dopiero początek rewolucji w świecie podróbek.
Do tej pory w projektowaniu podróbek obowiązywała zasada podobieństwa do oryginału. Produkt powinien łudząco przypominać znaną markę tak, aby na pierwszy rzut oka klient się nie zorientował. I tak:

zamiast butów Nike mieliśmy Mike,

Adidas zmienił się w Adidosa...

a Sony w Sqny
Jednak nadszedł czas kiedy producenci fałszywek zapragnęli stworzyć linię własnych marek. Dzięki powielanym dotąd wzorom i kilku świeżym pomysłom, na rynku pojawiła się nowa jakość plagiatu:

Firmę Puma reprezentuje teraz Pumba, Pigg, czy Tuna. A logo drapieżnego kota wzbogaciło się o fajkę z dymkiem lub zostało zastąpione rysunkiem świni, ryby lub niedźwiedzia.
Producenci fałszywek śmieją się wszystkim w twarz. Czy to już czas na ?podróbki podróbek?? Czy tandeta zajmuje miejsce dobrej jakości? I dlaczego my, klienci, na to wszystko się godzimy?
O co tyle hałasu
Dobrze rozpoznawalne logo to często podstawa sukcesu firmy. Aby dana marka zaistniała w świadomości klientów jako synonim klasy i wysokiej jakości potrzeba sporo czasu i jeszcze więcej pracy. Dlatego każda chcąca się liczyć korporacja potrzebuje specjalistów i górę pieniędzy na reklamę.
- Dosłownie każdy produkt można wypromować w krótkim czasie. Jednak o renomę trzeba zabiegać latami. A podróbki bezprawnie korzystają z tego dorobku - mówi Przemysław Jutczyk, specjalista Public Relations.
Producenci podróbek, mimo grożących im kar , wiedzą o co toczy się gra. Wartość rynku podrabianych towarów nie jest dokładnie znana. Szacuje się, że stanowi on tylko w Unii Europejskiej aż 7 procent. Straty z tego tytułu mogą sięgać nawet 400 mld euro. Jak podaje Ministerstwo Finansów rynek podróbek w Polsce rośnie. Dowodem na to są efekty pracy Służby Celnej, która przecież jest w stanie przejąć jedynie część podrabianych towarów.
I tak w 2005 roku w naszym kraju przejęto 2 mln 635 tys. fałszywek. W 2006 niewiele mniej, bo 2 mln 589 tys. Natomiast w 2007 roku w rękach celników znalazło się już 6 mln 134 tys. sztuk podrabianych towarów. 2008 rok również zapowiada się rekordowo. Już po pierwszych trzech miesiącach zarekwirowano ponad milion podróbek.
Dlaczego kochamy znane marki?
Rozpoznawalny znaczek na dowolnym przedmiocie działa na klientów jak magnes. Najlepiej o tym świadczy sezon wyprzedaży. Wystarczy mała obniżka i zaraz w sklepie robi się tłoczno.
- Podczas wyprzedaży często klienci nawet nie patrzą na to, co kupują. Liczy się wyłącznie znane logo na produkcie. Później niektórzy wracają wymienić zakup na coś innego, już w ich guście - mówi Agata Klinczuk, pracownik modnego butiku w Warszawie.
Prawa konsumpcji dotyczą każdego, bez względu na poglądy czy zasobność portfela. Markowe sklepy wabią przeciętnego Kowalskiego i żonę prezydenta. Jaki jest tego powód? W czym tkwi sekret?
Znana marka oznacza bezpieczeństwo, zaufanie i luksus. A podróbka, nawet i nieudolnie wykonana, daje namiastkę tego uczucia. Kupujemy podróbki bo często nie stać nas na produkt oryginalny, a mimo to chcemy wyróżnić się z tłumu.
- Handlarze znają siłę dobrej marki, dlatego nie boją się tworzyć tak bezczelnych podróbek. Wystarczy, że jest ona w jakiś sposób kojarzona z oryginałem i to wystarczy - tłumaczy psycholog społeczny Jan Satkowski.
Gdzie po podróbkę
Producenci podróbek sprzedając towary marnej jakości i tak nie mogą narzekać na klientów.
- Pachnie podobnie, ale już na pierwszy rzut oka widać, że to podróbka. Ale szybko schodzi. C o tydzień muszę mieć nową dostawę - wyznaje jeden z handlarzy perfum z okolic Stadionu 10-lecia.
Aby zostać szczęśliwym posiadaczem falsyfikatu wcale nie trzeba długo szukać. Na każdym bazarku bez problemu można kupić alkohol lub podrobioną odzież:

Może się również zdarzyć, że podróbki ubrań znajdziemy w naszym ulubionym butiku.
- Słyszałam, że niektóre podróbki były tak dobre, że właściciel sklepu postanowił na nich zarobić wystawiając u siebie po normalnej cenie - dodaje pani Agata.
W czasach informatyzacji handel przenosi się do Internetu. To dotyczy również fałszywek. Z zakupem podrabianych towarów nie ma problemu na aukcjach internetowych typu Allegro. Tutaj można kupić dosłownie wszystko. Pewnym ewenementem jest konkurencyjny E-bay, na którym wystawiane podróbki są usuwane z aukcji.
Fałszywki nie są domeną Polaków. Wręcz przeciwnie. U nas buty Diaadsa można dostać wyłącznie na tyłach bazarku. W Chinach kupimy je w ekskluzywnym sklepie:

Świat fałszywek doszedł do takich rozmiarów, że zaczyna funkcjonować na jednym rynku wspólnie z pełnowartościowymi markami. Dlatego nie dziwią wielkie szyldy sklepów typu Dainis&Gatis, czy Wandanu z logiem łudząco podobnym do trzech pasków Adidasa:


Co można podrobić
O popularności produktu świadczy ilość jego podróbek. I tylko nieliczni jeszcze sądzą, że nie wszystko da się sfałszować. A jednak. Możemy się o tym łatwo przekonać dosłownie na każdym kroku:

W lodówkach niektórych sklepów spożywczych można znaleźć zamiast tradycyjnej Coca-Coli Hello-Cole, a Sprite'a napój Smile

W dziale przemysłowym również same nowości. Szampon 'No more flakes' w butelce Head&Shoulders...

albo woda toaletowa Huge Bous.
Niemałą nowinką są baterie:

marki Panasuper...

albo Shanel.
Podróbek można szukać również wśród multimediów. Telefon komórkowy Nokla czy Sang Ericsson nikogo nie powinien dziwić:


Szukając prezentu dla dziecka można sięgnąć po:

iFana (odpowiednik iPoda) lub...

grę PolyStation.
Po zakupach możemy wybrać się do nowej sieci restauracji KLC:
O wyniku batalii dobrej marki z tandetą zdecyduje klient. Użytkownicy iPhona wydali niemałe pieniądze, a i tak ich telefon czasami zawodzi. Ciekawe czy właściciele iPhena też mają takie problemy.
Zupełnie innym tematem są parodie znanych marek, tworzone nie dla zysku a jedynie dla żartu czy kpiny z potentatów.
Znasz inne przykłady podróbek lub parodii znanych marek? Czekamy na komentarze!
Adam Rogalski
Czytaj także:
Polacy stracili głowę dla zakupów w lumpeksach
Na wakacje do Włoch zabierz stare ubrania... żeby je ZEZŁOMOWAĆ!
Niebezpieczne zakupy: oszukani przez metki, namierzeni przez chipy
Różaniec jak karta płatnicza
Polacy zaczęli się targować












