Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

Kupując coś przez internet masz 10 dni na zwrot towaru - zawsze!

Laptopy

Fot. AG

Przepisy mówią, że klient ma prawo odstąpić od umowy sprzedaży zawartej na odległość do 10 dni od daty jej zawarcia. Sklepy boją się tych przepisów jak ognia. I interpretują je na niekorzyść konsumentów.

Na forum Gazety.pl przeczytaliśmy:

06.08.2007 kupiłem w sklepie internetowym laptopa Toshiba A100-786, otrzymałem go 08.08.2007. Z zakupu byłem bardzo zadowolony, ale niestety, po paru dniach zobaczyłem martwego (przepalonego) piksela w środkowej części ekranu, co skutecznie odebrało mi radość z używania sprzętu. Do trzech martwych pikseli jest zgodne z normą Toshiby, ale mnie to nie interesuje, zresztą nie chciałem komputera reklamować, tylko odstąpić od umowy w przeciągu 10 dni.

 

Klient wysłał do sklepu informację o odstąpieniu 14.08. Sprzęt został przekazany poczcie w idealnym stanie:

Czysty, bez śladu użytkowania, "goły" system operacyjny Windows Vista, naklejona z tyłu ekranu folia ochronna, gąbka ochronna między klawiaturą a ekranem, nieotwarty CD z systemem operacyjnym, wszystkie kable, książki itp. Dołączyłem wniosek o odstąpienie od umowy ze zwrotem pieniędzy na konto, oryginalny paragon, podałem nr konta.

 

21.08 sklep przysłał mail, w którym napisano:

Dziś po licznych konsultacjach niestety z przykrością muszę powiedzieć, iż reklamacja nie może zostać pozytywnie rozpatrzona z uwagi na fakt, że folia osłaniająca notebook jest przecięta i producent nie przyjmie sprzętu. Zwracany towar winien być w stanie niezmienionym i to jest jednym z najważniejszych kryteriów.

 

Klient chciał omówić sprawę telefonicznie, ale sprzedawca po prostu spakował notebooka i odesłał go z powrotem. Złamał tym samym prawo:

W ustawie ochronie niektórych praw konsumentów stoi wyraźnie, że "to, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu".

 

Rozpakowanie i przetestowanie urządzenia na pewno mieści się w "granicach zwykłego zarządu". Potwierdził to Sławomir Zaborek, prawnik Stowarzyszenia Konsumentów Polskich:

Sprzedawca nie może nie uznać odstąpienia od umowy. Sprzedawca broni się, co jest z pewnego punktu widzenia zrozumiałe, ale jego argumentacja jest sprzeczna z ustawą. Można złożyć przeciwko sprzedawcy pozew o zapłatę do sądu rejonowego (wydział cywilny).

Pozew powinien być złożony na urzędowym formularzu (zakładam, że chodzi o kwotę do 10000 zł). Taki formularz można ściągnąć ze strony www.ms.gov.pl. Jest on oznaczony symbolem "P". Na podstawie tego pozwu można spodziewać się, że sąd wyda nakaz zapłaty w stosunku do sprzedawcy.

 

wow

Czytaj także:

Zapłaciła za książkę - dostała jej kserokopię

UOKiK: Podczas fuzji Pekao naruszył interesy klientów

Jak "chodzić prawidłowo" w sportowych butach Pumy?

Wakacyjny koszmar z Nową Itaką

Awaria sieci Plus GSM na Pomorzu

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane