Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

Skandal! Przed sąd za rozpakowanie biustonosza

Real

fot. AG

Przesłuchania, zarzuty, proces karny to wszystko spotkało krakowiankę, która w hipermarkecie Real otwarła opakowanie, by obejrzeć biustonosz. Przez osiem miesięcy musiała udowadniać na policji i w sądzie, że jest niewinna.

Pani Anna ma 56 lat. Nigdy wcześniej nie miała styczności z policją, o przestępstwach i sądowych procesach czytała jedynie w gazetach. Teraz przez osiem miesięcy musiała udowadniać na policji i w sądzie, że otwierając opakowania w sklepie, niczego nie zniszczyła - pisze "Gazeta Kraków".

Jej kłopoty zaczęły się, gdy w styczniu wybrała się na zwykłe zakupy do hipermarketu Real przy ul. Bora-Komorowskiego. W sklepie zatrzymała się na dłużej przy stoisku z damską bielizną. Chciała kupić biustonosz. Sęk w tym, że staniki leżały zapakowane w pudełkach i nie bardzo było wiadomo, jak prezentują się w rzeczywistości.

- Nie chciałam kupować w ciemno, bo na opakowaniu niewiele było widać. Zresztą zamierzałam sprawdzić, czy rozmiar podany na pudełku odpowiada faktycznemu - tłumaczyła potem w sądzie krakowianka.

Ponieważ na stoisku nie było żadnej informacji ostrzegającej, że nie wolno otwierać opakowań i oglądać ich zawartości, pani Anna delikatnie odkleiła kawałek taśmy samoprzylepnej, zabezpieczającej opakowanie i wyjęła stanik. Obejrzała go, po czym wsunęła do opakowania, zakleiła taśmą i odłożyła na półkę. Podobnie uczyniła z kolejnym biustonoszem. Po obejrzeniu dwóch staników wybrała w końcu trzeci i włożyła do koszyka. Przejrzała jeszcze figi, po czym ruszyła do kasy. Niczego nieświadoma kobieta nie wiedziała, że stoisko z biustonoszami i figami czujnie lustruje w tym czasie sklepowy detektyw (mężczyzna).

W kasie zapłaciła za biustonosz. Gdy chciała wyjść z hipermarketu, nagle podszedł do niej sklepowy detektyw wraz z ochroną i oświadczył, że ma się razem z nimi udać do... pokoju zatrzymań. - W środku stał stos około 10 rozerwanych opakowań ze stanikami i damskimi majtkami - relacjonowała później w sądzie pani Anna. Od detektywa i ochrony usłyszała, że jest podejrzana o ich celowe zniszczenie i że ochrona dysponuje nagraniem z monitoringu sklepowego. Kobieta próbowała tłumaczyć, że niczego nie zniszczyła, a jedynie obejrzała dwa z nich, starając się nie naruszyć opakowań. W końcu usłyszała, że ma zapłacić za dwa - zniszczone zadaniem obsługi - pudełka z biustonoszami. Pani Anna odmówiła. Ochrona wezwała więc policję. Detektyw w notatce ze zdarzenia napisał, że "zauważył kobietę z kilkoma opakowaniami, która potem zerwała z nich plomby i wyjęła z biustonosze"! Sklep napisał do policji, że towar nie nadaje się już do dalszej sprzedaży, bo został w ten sposób uszkodzony.

Co uczynili policjanci? Kobiecie wytoczyli sprawę o umyślne uszkodzenie biustonoszy o wartości 29 zł. Sprawa trafiła do sądu rejonowego z wnioskiem o ukaranie pani Anny. Kobieta nie zdążyła się nawet stawić w sądzie, gdy dostała wyrok w trybie nakazowym, bez przesłuchania. Zgodnie z nim została uznana winną "umyślnego uszkodzenia staników poprzez rozerwanie opakowań i wyjęcie biustonoszy na zewnątrz". Krakowianka natychmiast złożyła sprzeciw. I rozpoczął się proces. Choć w jego trakcie okazało się, że hipermarket wcale nie ma nagrania z tego dnia ze sklepowego monitoringu, zaś pani Anna ponownie tłumaczyła, że otwarła pudełko w taki sposób, by go nie uszkodzić i... została powtórnie skazana. Za karę miała zapłacić 100 zł grzywny, 29 zł za staniki i 130 zł kosztów sądowych. Czyli ponad osiem razy więcej niż wartość nieszczęsnych biustonoszy!

Z opresji wybawił ją dopiero sąd odwoławczy, do którego złożyła apelację. Uznał, że nie ma mowy o celowym uszkodzeniu opakowań i uniewinnił kobietę. Wytknął, że wcale nie było nagrania potwierdzającego wersję detektywa i ochrony, nie bardzo wiadomo też na jakiej podstawie uznano, że staniki nie nadawały się już do sprzedaży

Dla pani Anny (imię bohaterki zostało zmienione) na szczęście wyrok ten jest już ostateczny.

hci, "Gazeta Wyborcza Kraków"

Czytaj też:

Ortodonta źle dobrał aparat? Masz prawo do odszkodowania

GPS kupujesz w ciemno, bo na próbę ci nie dadzą

Pasażer ma obowiązek zdążyć przed kanarem

Problemy z siecią Era w trzech województwach

Ciężko dodzwonić się do Cyfrowego Polsatu

 

 

 

 

 

 

 

 

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane