Tajemnicza kradzież. Wyjęli trzy miliony z nocnej wrzutni banku
fot. AG
Z wrocławskiego oddziału BRE Banku zniknęły prawie trzy miliony złotych. Złodzieje działali sprawnie, po cichu i z wielką pewnością, nie pozostawiając śladów. O kradzieży przez tydzień zgodnie milczeli: bank, policja i firma ochroniarska, która konwojuje pieniądze do bankowej wrzutni.
Domniemany scenariusz tajemniczej kradzieży przedstawia "Gazeta Wrocław":
Noc z 28 na 29 sierpnia, biurowiec przy ulicy Strzegomskiej we Wrocławiu. Dochodzi godz. 4. Do pomieszczenia przy oddziale BRE Banku na parterze wchodzi z ulicy kilku zamaskowanych sprawców. Miasto śpi, bandyci zachowują się spokojnie. Nie widzi ich nikt, poza kamerami monitoringu.
Włożona w czytnik karta bez problemu otwiera zabezpieczone drzwi przybankowego biura.
W środku stoi tzw. wrzutnia nocna - maszyna, do której przez cały tydzień, przez całą dobę konwojenci firmy ochroniarskiej zwożą utarg ze sklepów, firm i stacji benzynowych. Paczki z pieniędzmi kładzione są na specjalnym, ciężkim bębnie. Gdy się go przechyli, paczka wpada do pancernego skarbca pod wrzutnią. Naszpikowany elektroniką system przelicza i rejestruje wpłaty, wydając konwojentom potwierdzenia.
Tego dnia w skarbcu, z którym połączona jest wrzutnia, leżą już prawie trzy miliony złotych. Można je wyciągnąć, otwierając zabezpieczony specjalnymi szyframi i alarmami sejf. Sprawcy właśnie to robią. Później sprawnie pakują paczki z banknotami, zamykają skarbiec i wychodzą. Po kilku minutach w pomieszczeniu znów panuje spokój.
Najprawdopodobniej tak wyglądała kradzież, do której doszło w ostatni piątek sierpnia. Zginęło więcej pieniędzy niż w największej do tej pory kradzieży w 1999 roku, gdy konwojenci firmy BRE Service Assistance w drodze do Poznania uśpili kolegów z konwoju i ukradli milion dolarów. Tyle że, w przeciwieństwie do tamtego skoku, kulisy zniknięcia milionów ze Strzegomskiej są wielką tajemnicą.
O kradzieży przez tydzień milczał bank, policja i firma ochroniarska, która konwojuje pieniądze do bankowej wrzutni. Ale na wyższych szczeblach tych instytucji wrze.
Aspirant sztabowy Wojciech Wybraniec z biura prasowego dolnośląskiej policji:
- Możemy tylko potwierdzić, że tamtej nocy z wrzutni zniknęła ogromna suma pieniędzy. Na tym etapie nie wolno nam mówić nic więcej.
Krzysztof Lenard, rzecznik prasowy Solid Security, odpowiedzialnej m.in.za konwoje pieniędzy:
- Nasze obowiązki kończą się z chwilą zdeponowania pieniędzy w skarbcu. Nasi pracownicy spełnili swój obowiązek, a co działo się dalej, być może wyjaśni policja.
Informator "Gazety" znający kulisy sprawy:
- Obecnie trwają konsultacje pomiędzy Bankiem BRE a firmą ochroniarską, które mają określić odpowiedzialność za zdeponowane mienie i ustalenie kwestii pokrycia straty.
Dziennikarze ustalili, kto wyprodukował wrzutnię z ul. Strzegomskiej. To renomowana firma zajmująca się produkcją urządzeń bankowych.
- Każda wrzutnia jest tak skonstruowana i zabezpieczona, żeby nie można było nielegalnie wyjąć z niej pieniędzy.
Tylko z zewnątrz wygląda niepozornie. W środku naszpikowana jest szyframi, zamkami, a cała konstrukcja wzmacniana, by nie można było jej rozwiercić czy naruszyć, a tym bardziej otworzyć, nie pozostawiając śladów. Urządzenia są testowane pod tym kątem przez inżynierów z Instytutu Mechaniki Precyzyjnej w Warszawie. Nie da się wyjąć pieniędzy, jeśli nie ma się kodów dostępu i kluczy.
Podobnie uważa specjalista z innej firmy produkującej urządzenia bankowe:
- Możliwości nie ma wiele, w tej akcji musiał maczać palce albo ktoś z banku, albo z firmy ochroniarskiej lub też związane z nimi osoby. Nikt nie zdołałby zrobić tego sam.
Paulina Rutkowska, rzeczniczka BRE Banku SA, uspokaja:
- Zgodnie z obowiązującym prawem i dobrymi praktykami pieniądze zdeponowane we wrzutni były ubezpieczone i zostały lub zostaną zaksięgowane na rachunkach klientów BRE Banku wraz z należnymi odsetkami. Wszystkie reklamacje w związku z tą sprawą są rozpatrywane w trybie pilnym.
hci, "Gazeta Wyborcza Wrocław"
Czytaj też:
Prawdziwe perły za 4 złote sztuka! Okazja zaraz się skończy
Skandal! Przed sąd za rozpakowanie biustonosza
Zalegasz z ratą? Bank sprzeda twój dług windykatorom
Dowody osobiste kosztują nas miliardy!
Prezes UKE mówi "nie" dla podwyżek TP












