Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

Netia internetu nie dostarczyła, ale umowy rozwiązać nie chciała

internet

fot. sxc.hu /bbluee

Państwo Alicja i Jan od ponad roku nie mogli rozstać się z Netią. Operator nie był w stanie podłączyć ich do internetu, ale zamiast rozwiązać umowę, żądał zapłaty i przysyłał faktury.

Skorzystali z oferty Netii "Szybki internet". Umowę podpisali w sierpniu 2007 r. Przez rok internet miał być darmowy, potem trzeba było co miesiąc płacić abonament - pisze "Gazeta Kielce".

Mimo zapewnień przedstawiciela Netii na Kielce, że linia TP jest odpowiednia, w domu państwa Alicji i Jana internet nigdy nie zadziałał. Operator przyznał się, że nie jest w stanie zrealizować usługi.

 - Byłem rozczarowany, bo bardzo chciałem mieć internet. Ale w takiej sytuacji postanowiłem rozwiązać umowę, oddać moden i wydawało mi się, że będzie po sprawie - opowiada pan Jan.

Niestety okazało się to równie trudne jak podłączenie internetu.

- Oni zachowywali się tak, jakby tego modemu nie chcieli. Kilka telefonów, e-maili, listów... Nie byli mi nawet w stanie wskazać, komu i gdzie mam ten modem oddać. Nie mówiąc o rozwiązaniu umowy, czego się domagałem. Obawiałem się, że każą mi płacić za coś, czego nigdy nie dostarczyli - opowiada pan Jan.

W listopadzie ub.r. Netia przysłała fakturę za modem na 79 zł. Nie pomogły interwencje najpierw telefoniczne, potem e-mailem, w końcu listowne. Pozostawały bez odpowiedzi.

22 lipca br. Netia wysłała list z poważną groźbą:

- W przypadku braku wpłaty zastrzegamy sobie prawo do rozwiązania Umowy ze skutkiem natychmiastowym. Prosimy pamiętać, że za każdy dzień zwłoki naliczone są odsetki w wysokości ustawowej.

Pan Jan odpowiedział Netii na piśmie:

- Ze zdumieniem, delikatnie mówiąc, przyjąłem pismo zatytułowane jako wezwanie do zapłaty, jakie Pan/Pani (nie raczył Dyrektor czytelnie się podpisać, więc nie wiem z kim mam do czynienia) wystosował do mojej żony. (...) Ten modem jest nam do niczego niepotrzebny i od wielu miesięcy bezskutecznie usiłujemy zwrócić go Netii, ale nikt nie chce go od nas przyjąć. (...) Nie wiemy, czy śmiać się, czy płakać. Rozwiązujcie tę umowę i zabierzcie sobie Wasz modem!

Próżno pan Jan czekał na odpowiedź, bo i ta nie nadeszła. Zamiast tego dostał datowaną na 9 września... korektę faktury. Bez żadnego pisma. Wynikało z niej, że wprawdzie jego żona nie jest już nic winna Netii, ale wciąż nie wiadomo, co z umową i modemem.

Dziennikarze "Gazety" rozmawiali w tej sprawie z pracownicą biura prasowego Netii Aleksandrą Warzechą, która obiecała przekazać interwencję odpowiedniej osobie. Wysłali też pytania e-mailem - dlaczego tak trudno rozwiązać umowę, z której Netia się nie wywiązuje, dlaczego Netia każe płacić za coś, czego nie dostarcza i kiedy sprawa w końcu zostanie zakończona.

Już w dwie godziny po interwencji dziennikarzy do pana Jana zadzwonił przedstawiciel Netii.

- Obiecali, że lada dzień rozwiążemy tę nieszczęsną umowę. A po modem ma przyjechać kurier. Podałem adres. Będę czekał - mówi pan Jan.

Cała ta nieszczęsna sprawa trwała ponad rok. Interwencje klientów były ignorowane przez Netię. Jeden telefon dziennikarza wystarczył, by problem został natychmiast rozwiązany.

 

hci, "Gazeta Wyborcza Kielce"

Czytaj też:

Kurier UPS zmasakrował laptopa

Nieaktualny przewodnik po Polsce na rządowych stronach

Szczyt bezczelności! Sprzedawca zgubił reklamowane buty

UOKiK ostrzega: Uważaj, gdzie płacisz rachunki

Skandal! Przed sąd za rozpakowanie biustonosza

 

 

 

 

 

 

 

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane

Najczęściej czytane