Fot. AG
W jednym z blogów znaleźliśmy napisany z przymrużeniem oka poradnik dla grających w Totka. Napisany przez pracownika jednej z kolektur.
Człowiek ten uważa się za osobnika cierpliwego. Ale jego stoicyzm ma swoje granice:
Jestem gościem, który rozdaje miliony (a tak naprawdę zabiera pieniądze naiwniakom). Problem polega na tym, że moja praca rozpoczyna się o godzinie 8 rano, kończy o 21 wieczorem. Kolektura ta mieści się w saloniku prasowym (...). Trochę ludzi się przez te 13h przewija, a w momencie, kiedy jest kumulacja można to określić jednym słowem: przesrane.
Jakie są najczęstsze "grzechy" klientów kolektury? Po pierwsze:
Kupując "losa? dodajecie magiczne sformułowanie "podatek od marzeń/szczęścia/głupoty?, najczęściej po którym następuje wybuch śmiechu - pewnie myślicie, że wymyśliliście to jako pierwsi, ew. jest was niewielka grupka używająca tego. Muszę was rozczarować, słyszę to po kilkadziesiąt razy w ciągu dnia.
Po drugie - wiele osób kładzie po prostu na ladę banknot i mówi "lotka!". Nie precyzuje jakiego, za ile, na ile losowań, w jakim systemie. Kiedy sprzedawca o to pyta, pojawia się oburzenie:
No przykro mi, jakbym potrafił czytać w myślach, to bym raczej lotka nie sprzedawał.
Trzeci problem - kolejny zgrany dowcip:
Jest opcja na chybił - trafił. Oczywiście kilkadziesiąt razy dziennie słyszę "na trafił, nie na chybił? i rechot. Chcecie wiedzieć ja to wku****, patrzcie punkt pierwszy.
Czasami przyczyną kłopotów jest złośliwość rzeczy martwych:
Ostatnio miałem sytuację, w której klient dał mi kupon do wysłania, niestety moja magiczna maszyna nie chciała go przyjąć. Czasami się tak zdarza, można kupon wypełnić za mocno, wyjechać długopisem milimetr tam, gdzie się nie powinno wyjeżdżać i już kupon jest do ponownego wypisywania. Tak też było tym razem, jednak na moje próby wyjaśnienia, że kupon nie wejdzie usłyszałem tylko "gram w totolotka dłużej niż pan na świecie jest, chyba wiem jak się powinno wypełniać kupony?.
Czasami nieznajomość zasad gry:
Daje kupon do sprawdzenia, ja go wrzucam do maszyny i oznajmiam "16 zł?. W tym momencie pada pytanie: "Mam zapłacić?? Eeee Jeszcze raz, bo nie nadążam: dajesz mi kupon do sprawdzenia, ja to robię i rzucam kwotę - jest to chyba oczywiste, że tyle właśnie wygrałeś. Raczej słaba by to była gra, w której płacąc ileś tam złotych za kupon, wygrywając musiałbyś płacić kolejne złotówki. No ale może się nie znam.
Dlatego apelujemy do graczy - bądźcie mili dla swoich kolektorów ;).
wow












