Przez rok walczył o zwrot pieniędzy za bubel
Pan Edward w zielonogórskim sądzie, fot. AG
Firma Lobo Media z Poznania nie chciała nawet słyszeć o wymianie wadliwej pralki lub zwrocie pieniędzy. Pechowy klient przez kilka miesięcy walczył przed sądem o swoje prawa.
Edward Fronia kupił pralkę Samsung na raty w sklepie Model1 w CH Castorama w Zielonej Górze. Za sprzęt miał zapłacić 1299 zł. Choć od tej pory nie wyprał w niej nawet pary skarpetek, regularnie wpłacał raty.
Sprzęt zepsuł się po pierwszym naciśnięciu guzika. Po uruchomieniu pralki wnętrze napełniło się wodą, która po chwili strumieniem wyciekła na podłogę. Okazało się, że w pralce urwał się obciążnik, który uszkodził bęben.
- W sklepie odmówiono mi zwrotu towaru. Okazało się, że wadę musi najpierw ocenić serwisant. Ten uznał, że pralkę można naprawić. Nie chciałem wadliwego sprzętu - wspomina "Gazecie Zielona Góra" pan Edward.
Firma Lobo Media z Poznania (właściciel sieci sklepów Model1) nie chciała nawet słyszeć o wymianie pralki lub zwrocie pieniędzy.
Edwardowi Froni pomogła Federacja Konsumentów. Specjaliści od felernych zakupów przekonali go, że ma prawo do zwrotu towaru, bo sprzedawca nie wywiązał się z umowy. Po kilku nieudanych próbach reklamacji w Lobo Media, pan Edward postanowił sprawę oddać do sądu.
Tuż przed pierwszą rozprawą w zielonogórskim sądzie przedstawiciele Lobo Media zaproponowali pechowemu klientowi wymianę pralki na nową.
- Oczywiście nie zgodziłem się. Na taką propozycję liczyłem znacznie wcześniej. Przez kilka miesięcy męczyłem się z uszkodzonym sprzętem, spłacałem raty za bezużyteczny bubel. W końcu kupiłem nową pralkę. Jednak tym razem w innym sklepie. Nowa pralka do dziś działa bez zarzutu - mówi pan Edward.
Rozprawy sądowe ciągnęły się przez kilka miesięcy. W końcu firma Lobo Media zaproponowała ugodę.
- Zgodziłem się na zwrot pieniędzy za sprzęt. Na moje konto już wpłynęło 1299 zł i ok. 200 zł odsetek. Najśmieszniejsze jest to, że popsuta pralka nadal stoi w moim garażu. Kiedy na ostatniej rozprawie zapytałem pełnomocnika, kiedy firma zabierze uszkodzony sprzęt, był bardzo zaskoczony. Mam nadzieję, że ktoś wkrótce odbierze ode mnie bubel. Cieszę się jednak, że sprawa już się zakończyła - opowiada pan Edward.
hci, "Gazeta Wyborcza Zielona Góra"
Czytaj też:
Perfekcyjny marketing, kiepska jakość
Lokaty klientów zniknęły z mBanku. Na godzinę
Opłakane skutki nieprzeczytania regulaminu promocji
Z powodu mgły WizzAir porzucił pasażerów na lotnisku
Nie może mieć neostrady, bo przestał być "kilentem kluczowym"
Precedens: Reklamowa płachta narusza prawa mieszkańców
Komentarze:
-
15.10.08, 10:04
fajnyna piśmie reklamacyjnym : MY klienci decydujemy z tytułu niezgodnosci towaru z umowa co chcemy : naprawe czy wymiane ! czesto zdaża się żę sprzedawcy sami pisza pierw naprawa potme wymianna! jesli my zdecydujemy np wymiana to w 1 kolejnosci jesli uznaja nam reklamacje maja obowiazek wymienic na nowy towar! inna spraw ma sie do gwarancji udzielanych oprzez gwaranta pozdro
-
31.07.10, 18:48
EVCKtAyxojfJzH5ed0fv pygdtlwpiqte, [url=http://fawtrskilmat.com/]fawtrskilmat[/url], [link=http://rhtkgorxzanq.com/]rhtkgorxzanq[/link], ytjknvojkfeh.com/














Dodaj swój komentarz: