E-sklep zmienił cenę po złożeniu zamówienia. Czy miał do tego prawo?
Fot. AG
Jedna z czytelniczek forum konsumenckiego Gazety.pl padła ofiarą chciwego sprzedawcy. Podwyższył on cenę produktu o 45% po kilku tygodniach od złożenia zamówienia.
Klientka napisała:
We wrześniu w sklepie internetowym zamówiłam towar, którego czas realizacji określony był jako "1-2 miesiące". Po złożeniu zamówienia otrzymałam mail z prośbą o potwierdzenie złożenia zamówienia, co uczyniłam (płatność przy odbiorze). Od tego czasu kilkakrotnie pytałam o status mojego zamówienia i za każdym razem otrzymywałam odpowiedź, że towar będzie dostępny w przyszłości.
Po trzech miesiącach z kobietą skontaktował się sprzedawca. Stwierdził, że towar jest już dostępny, ale jego cena wzrosła o 45%:
Według zapewnień pracownika wzrost ten podyktowany jest zmianą kursu dolara - towar importowany, ale po sprawdzeniu przez mnie ceny towaru i kursu dolara z dnia złożenia przeze mnie zamówienia a następnie z dnia ostatniej propozycji ze strony sklepu wynika, że oprócz zmiany kursu dolara na cenę przedmiotowego towaru miała także wpływ zmiana jego ceny.
Krótko mówiąc - skok był większy niż wynikałoby to ze zmiany kursu. Sprzedawca nie chciał słyszeć o uszanowaniu pierwotnych warunków. Zwrócił uwagę, że na stronie sklepu znajduje się zapis:
Przedstawiona oferta w sklepie internetowym nie jest ofertą w rozumieniu Kodeksu Cywilnego, a jest zaproszeniem do negocjacji zgodnie z artykułem 71 k.c. Zastrzegamy sobie możliwość zmiany ceny w każdym momencie realizacji zamówienia, a także niezrealizowania go z ważnych powodów ekonomicznych.
Niestety, w tym przypadku sprzedający miał prawo zmienić cenę. W momencie złożenia zamówienia nie doszło bowiem do ostatecznego zawarcia umowy. Na szczęście klientka nie jest zobowiązana do zakupu towaru. Oferta nie była wiążąca nie tylko dla sklepu, ale także dla kupującego.
wow












