Fot. AG
Sprowadzane z Chin mrożone ryby zawierają więcej lodu niż mięsa - do takiego wniosku doszli reporterzy "Expressu Ilustrowanego".
Dziennikarze kupili w Realu 1,016 kilograma mintaja. Rozmrozili go w kuchence mikrofalowej i zważyli - wyszło 0,485 kilograma rybiego mięsa!
Niektórzy klienci nie widzą różnicy. Pan Krzysztof powiedział:
Ryba to ryba. Kompletnie nie przeszkadza mi fakt, że pochodzi z Chin. Nie ma żadnej różnicy w smaku.
Wiele osób woli jednak polskie produkty. Pracownik Reala stwierdził:
Choć kosztują dwa razy więcej niż chińskie, ludzie kupują je najchętniej.
Reporterzy "Expressu" napisali:
W przeciwieństwie do marketów sklepy rybne nie przestawiły się na chińszczyznę. "Kiedyś mieliśmy mintaja z Chin za ok. 10 zł, ale klienci nie chcieli go kupować, więc przestaliśmy go sprowadzać. Teraz mamy amerykańskiego za 20 zł i sprzedaje się bardzo dobrze" - mówi Irena Kowalczyk, właścicielka sklepu rybnego przy ul. Piotrkowskiej [w Łodzi].
Fachowcy ostrzegają przed chińskimi rybami. Doktor Krzysztof Zając z Wydziału Biotechnologii i Nauk o Żywności Politechniki Łódzkiej powiedział:
Generalnie wody w państwach azjatyckich są bardziej zanieczyszczone od europejskich i nie możemy skontrolować stosowanej przez chińskich producentów karmy dla ryb. Naukowcy polscy nie robili jednak do tej pory ich analizy chemicznej, a sanepid skupiał się na terminach przydatności do spożycia. Nie twierdzę, że należy unikać ryb z Chin, ale warto dokładnie czytać informacje na opakowaniu.
wow












