Gazeta.pl > Wyhacz >  wyhacz

Żąda od PKO BP odszkodowania, bo niesłusznie trafił na listę dłużników

PKO BP

fot. AG

Lubelski przedsiębiorca stracił zadatek na samochód, bo bank bez powodu wpisał go do rejestru dłużników. Teraz domaga się od PKO BP odszkodowania i oficjalnych przeprosin.

Pan Krzysztof we wrześniu 2006 roku dostał od PKO BP kartę kredytową. Dwa lata później, w listopadzie 2008 roku bank wezwał go do zapłaty 1.270,66 złotych zaległości.

PKO BP zastrzegł, że jeśli pan Krzysztof spłaci je do 19 grudnia, to jego dane nie trafią Centralnej Bazy Danych - prowadzonego przez Związek Banków Polskich rejestru dłużników. Wpis do rejestru praktycznie uniemożliwia wzięcie kredytu w polskim banku. Dwa dni po otrzymaniu pisma pan Krzysztof spłacił zaległości.

- Uważałem sprawę za zakończoną. Do głowy mi nie przyszło, że to dopiero początek - mówi "Gazecie Lublin" pan Krzysztof.

Mężczyzna zamierzał kupić nowy samochód - busa potrzebnego mu do pracy. Był przekonany, że transakcja przebiegnie bez żadnych problemów. Za auto dał pięć tysięcy złotych zadatku. Aby wykupić je w całości chciał wypłacić pieniądze z karty kredytowej, jaką miał w Kredyt Banku.

I tu czekała go przykra niespodzianka. PKO BP, mimo że pan Krzysztof spłacił zaległości w terminie, umieścił jego dane w rejestrze niesolidnych dłużników. A Kredyt Bank zablokował wypłaty z karty.

Pan Krzysztof nie dawał za wygraną, był po kolei w pięciu różnych bankach, starając się o pożyczkę.

- Wszędzie słyszałem to samo, jest pan w rejestrze i kredytu nie dostanie - opowiada. - Nic nie pomogły tłumaczenia i pokazywanie dowodów wpłat.

Pan Krzysztof nie tylko nie mógł kupić samochodu, dodatkowo przepadł mu cały zadatek, bo transakcja nie doszła do skutku.

- PKO BP do dziś nie wyjaśniło całej sprawy z wpisem do rejestru, bo mój klient dalej w nim figuruje. Nie przeprosiło go też oficjalnie. Dla nas sprawa nie jest zamknięta, bo nie można pozwolić, aby człowiek czuł się jak w "Procesie" Kafki - mówi Rafał Choroszyński, adwokat pana Krzysztofa.

Mężczyzna wniósł więc pozew cywilny do sądu. Domaga się w nim pięciu tysięcy złotych odszkodowania (tyle wynosił zadatek za busa) oraz przeprosin od PKO BP na łamach lubelskich gazet. Bank jeszcze nie ustosunkował się do zarzutów zawartych w pozwie. Zrobi to prawdopodobnie przed rozpoczęciem się procesu.

 

hci, "Gazeta Wyborcza Lublin"

Czytaj też:

Gdy po praniu ubranie staje się większe o 3 rozmiary

Polbank: Były problemy z modernizacją systemu

Czy telewizor z mrugającym pikselem jest "zgodny z umową"?

Uwaga na "skimming" w bankomatach!

PIT-37 będzie można rozliczyć przez internet bez podpisu

Dane klientów Ery znalezione w opuszczonym mieszkaniu

 

 

 

 

 

Foto Wyhacz
Motodziennik

Najczęściej komentowane